piątek, 14 sierpnia 2015

coś się dzieje

Mimo że zawieszenie nie było planowane, tak wyszło. Nie udzielałam się na blogu bardzo, bardzo długo. I nie mogę tego zrzucić na okres wakacyjny. W każdym razie, Tarot nigdy nie jest z boku w moim życiu, ale nieprzerwanie mi towarzyszy, inspiruje i dodaje sił. Jednak publikowanie wpisów musiało przejść na drugi tor, ponieważ skoncentrowałam się ponownie na tworzeniu fikcji literackiej. Nie będę ukrywać, że większość mojego pisania to nic innego, tylko opowiadania. Ale ich miejsce jest zupełnie gdzie indziej. 

No cóż, musiałam się poddać zupełnie nowej fali. Piękna koniunkcji Jowisza i Wenus, potem retrogradacja tej drugiej - musiałam ponownie uruchomić twórcze siły. Nie oznacza to, że zarzucam publikowanie na blogu. Po prostu, nie wiem kiedy pokończę wpisy, albo zacznę tworzyć nowe. Niestety Uczymy się Tarota też trochę ucichło - ale to pewnie wakacje. Nowe energie przyjdą we wrześniu, więc może się dziać, ale nadal nie wiem w którą stronę pójdzie, zwłaszcza w moim przypadku. 

W każdym razie, chciałam zrobić taki mały "update". Nie oznacza on, że nie stawiam kart! Jest to rzecz od której nie mogę się powstrzymać, więc zapraszam do kontaktu przez FB. 

Dużo Miłości i Światła

czwartek, 9 kwietnia 2015

stało się coś...

Stało się - piszę na kolejnym blogu.

Serdecznie zapraszam do zapoznania się z

Jestem bardzo szczęśliwa z tego obrotu sprawy, bo dzięki kartom mogłam poznać fantastyczne osoby i teraz wspólnie tworzymy. Nie opuszczam Subiektywnego Tarota, który będzie nieco bardziej osobisty. Jednak tutaj (oraz na osobistej stronie FB), także będę informować o moich publikacjach na blogu UST. Cieszę się, że wszystko jest tak dynamiczne, a informacje, którymi chciałabym się dzielić, są łatwo dostępne. 

Dużo Miłości i Światła oraz zapraszam do lektury.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

bez pęknięcia

   Jest to wpis/komentarz/odpowiedź do słów napisanych przez Sophie Ortat. Zapraszam do ich przeczytania - Od racjonalizmu do meta-racjonalizmu, czyli co trzeba zrobić, aby pogodzić dwa światy, które z pozoru są nie do pogodzenia. Temat jest mi bardzo bliski, więc postanowiłam podzielić się swoim punktem widzenia. Miał to być komentarz na jej blogu, ale znacznie się rozrosło, więc stworzyłam ten wpis. 

sobota, 14 lutego 2015

nerwowy czas

   Niestety, nie mam za dużo czasu na pisanie, a posty czekają na poprawki i publikację. Mam teraz tak nerwowy moment, że nie jestem w stanie się koncentrować głębiej nad kartami. To o tyle smutne, że przeszła mi koło nosa "Godzina dla Tarota". Jednak nie mam zamiaru się poddawać - zadania tak mi się podobają, że z pewnością je zrobię i tak, dla siebie. Ponieważ czekanie będzie musiało się nieco przedłużyć, zapraszam do obejrzenia filmiku autorstwa Manithya Sudevi


   Serdecznie polecam dla każdego. Mam nadzieję, że angielski nie będzie dużą przeszkodą. Kilka bardzo ciekawych przemyśleń pobudziła u mnie, dlatego też, poczułam, że powinnam się podzielić jej słowami. Sudevi pracuje także jako tarocistka, ale według nieco innego wzoru. Więcej czyta z kart "oracle" oraz Osho Zen, którego struktura odbiega od tradycyjnie pojmowanego Tarota. Mimo to, jej przemyślenia pasują idealnie do każdego doradcy intuicyjnego. 
   Nie wiem za jaki czas będę w stanie napisać coś więcej d siebie, ale liczę na cierpliwość. 

Dużo Miłości i Światła. 

wtorek, 6 stycznia 2015

nieoczekiwana nadzieja

   Tym razem nie będzie o kartach.
   Chciałabym się podzielić jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie usłyszałam dzisiaj rano, zaledwie półgodziny temu. Jest to też jedna z najważniejszych rzeczy, niezwykle potrzebna dla osób, które mają schizofrenię, ich bliskich, jak i osób zajmujących się leczeniem. Problem jest mi bardzo bliski. Poza tym, nie oszukujmy się - przebłyski intuicji, wizje, też kwalifikują ludzi do leczenia psychiatrycznego. Osoby twierdzące, że znają swoje przeszłe życia - też będzie na nie odpowiedni syndrom i leczenie, najlepiej farmakologiczne. 
   Eleanor Longden opowiada o swoich doświadczeniach, gdy usłyszała po raz pierwszy "głosy". Zdiagnozowano u niej schizofrenię i zaczęła się droga przez mękę. Ale doszła do siebie i teraz tłumaczy, że "głosy" - uważane, ze poważną psychiczną skazę; chorobę; powód cierpienia; za coś nienormalnego i nieprzystającego dla zdrowej jednostki - są naturalnym mechanizmem adaptacyjnym/obronnym (obronny to nomenklatura psychoanalityczna, która jednak podkreśla pejoratywny aspekt). Te "głosy" pomagały jej zrozumieć to, co się dzieje w niej samej. 
   Czy to podświadomość zaczyna mówić? Czy może to Wyższe Ja? Nie ważne jak to nazwiemy. Nie ważne, że zaraz ktoś zacznie mówić o tych wszystkich zaawansowanych teoriach neopsychoanalitycznych, twierdzących, że do rozszczepienia osobowości dochodzi we wczesnym wieku; po rodzinnych traumach. Warto poznać podstawy teoretyczne, głębiej przeczytać, ale przy tym - zmienić całkowicie perspektywę, odrzeć z agresji, rozczarowania i strachu.
   Mam szczerą nadzieję, że kiedyś psychologia i psychiatra wyjdą z letargu. Przestaną produkować kolejne jednostki, które żyją własne życie pod linijkę czegoś, co się nazywa "zdrowym życiem" w "normalnym społeczeństwie". Zdaję sobie sprawę jakie to płonne nadzieje, bo za tym wszystkim kryją się takie siły, którym trudno się postawić bezpośrednio. Ale mimo wszystko, nadzieja i działanie, chociaż minimalne, musi być.

   Czy nasz własny umysł może stać się wrogiem? Tak, jeżeli my go takim uczynimy.

Wersja oryginalna


Dużo Miłości i Światła dla Was

czwartek, 1 stycznia 2015

wstęp do żywiołów i nie tylko

   Bardzo mi zależało, aby przedstawić Żywioły w jak najlepszy i pełny sposób. Gdy tylko włączył się mi ten sposób myślenia, przyszły mi do głowy założenia starożytnych filozofów i  próby wybrania odpowiednich lektur. Wtedy musiałam powiedzieć sobie - stop. Coś, co było we mnie od początku, zostało "zawalone" próbą wyciągania treści z kolejnych treści. Po co? Cóż mi da wspominanie Arystotelesa i Epikura? Jeżeli ktokolwiek z czytających uzna, że chciałby znać ich założenia - informacje czekają na stronicach wielu książek.
   Nie chcę parafrazować, ani odnosić się do innych.Tyle ludzi pisze wartościowe rzeczy na dany temat i przybliża takie, które tutaj mogę pominąć. Dlaczego o tym piszę? Bo to nie założenia fizyki według Arystotelesa mną kierują. Nie one kształtują podstawy mojego myślenia. Zasady, które mnie zajmują i ciągle rozwijam, nie tylko dotyczą postrzegania czterech Żywiołów, ale też każdej innej pracy związanej z rozwojem siebie.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

czy Tarot wymaga specjalnych zdolności?

   Wielokrotnie spotykałam się ze zdaniem typu - "chciałam/em sprawdzić, czy dam  radę pracować z Tarotem, jako osoba bez specjalnych/parapsychicznych zdolności". I powiem szczerze, nie do końca rozumiem takie podejście.
   Dlaczego?
   Najważniejsze jest to, że umniejszamy własne możliwości, których nawet możemy nie znać. Jeżeli zaczynamy od takiego założenia, od razu stawiamy sobie kłody pod nogi. Wszelkie "odchylenia" od założonej normy, mogą zostać zignorowane, albo umniejszone. Czy chcielibyśmy przegapić nowe drogi rozwoju? Niestety, jest to bardzo łatwe.

czwartek, 18 grudnia 2014

Tarot to nie wszystko

   Tarot to dopiero początek drogi. Gdy sięgamy po karty po raz pierwszy, nie oczekujmy, że one cokolwiek rozwiążą w naszym życiu. Nie chodzi mi o taki kontekst, gdzie umiejętność czytania/poznawania Tarota samo w sobie jest czymś tak silnym, że już nam wystarczy. Nie, tak nie jest. Tarot nie wystarczy, a ta świadomość pojawi się z czasem, gdy naprawdę będziemy kochać i szanować narzędzie pracy. 
   Tarot to wskaźnik, gdzie możemy pójść dalej. Nie można mieć założonych klapek na oczy, niczym nieszczęsny koń, ciągnący powóz. Zwracajmy uwagę, gdy karty dają nam wskazówki do rozwoju duchowego. Gdy w taki sposób użyjemy karty, pokaże się przed nami zupełnie nowy świat. Ten świat będzie zaskakujący i pokazywał nowe ścieżki. Znacznej części z nich, nigdy byśmy się nie spodziewali. 
   Tarot nie mówi nam "zatrzymaj się!". Praca z kartami powinna nas rozwijać, nie tylko poprzez naukę znaczenia poszczególnych kart. Bądźmy ciągle otwarci na świat, bo wokół będą się dziać niezwykłe rzeczy. 
   Korzystanie z Tarota nie jest niczym niezwykłym. Tak po prostu. Trzeba sobie zadać pytanie jak karty wpływają na nasze samopoczucie. Czy czujemy się lepiej, ponieważ posiadamy jakąś tajemną wiedzę, ukrytą przed innymi? Czy może czerpiemy radość z możliwości dzielenia się darem?
  Tasowanie i rozkładanie kart nie czyni nas nikim niezwykłym. Interpretacja nie czyni nas nikim niezwykłym. Cały proces używania kart jest owiany tajemnicą. Jak postępować? Jaki rozkład? Jakie energie są? Czy dochodzi do ich wymiany? Wszystko takie niezwykłe i w gruncie rzeczy, niemożliwe do nauczenia jak z podręcznika, bo powinno być podyktowane własnym doświadczeniem i otwartym sercem.
   Pomaganie innym poprzez czytanie kart, też nie jest niczym niezwykłym. To pomoc dla drugiego człowieka, której nie da się zmierzyć, ani zapisać w cenniku. Trzeba pamiętać, dlaczego chcemy komuś pomóc. Może to być potrzeba naszego EGO na zasadzie potwierdzenia, że robi się dobrze. Pomagamy, aby się czuć dobrze, aby czuć się ważnym. To nie jest to samo, gdy robimy to z poczuciem pewnej misji. Tutaj, granice są cienkie i łatwo je przekroczyć. Możemy zacząć od poprawiania swojego samopoczucia, aby potem odkryć prawdziwą głębię.

piątek, 5 grudnia 2014

Małe Arkana, a żywioły

   Jedną z metod, aby ułatwić pracę z Małymi Arkanami jest przypisanie danemu kolorowi cech żywiołu. Dzięki temu możemy pobudzić wyobraźnię, aby tworzyć kolejne skojarzenia. Klasycznym podziałem, obecnym w znakomitej większości literatury to:

1) Monety - Ziemia
2) Kielichy - Woda
3) Buławy - Ogień
4) Miecze - Powietrze

wtorek, 2 grudnia 2014

opowiadania

   Jednym z pierwszych pomysłów, który chciałam zrealizować, aby poznać lepiej karty, było pisanie krótkich opowiadań. Miały one za zadanie wyćwiczyć płynność w przedstawieniu interpretacji, oraz dać możliwość eksplorowania nowych znaczeń. Na jakiś czas odeszłam od tego. Na tą chwilę nie stworzę nic nowego, ponieważ mam do przerobienia sporą ilość rozkładów noworocznych, a i niestety życie codzienne wbija się jak burza. Dlatego też chciałabym przytoczyć dwie historyjki, które napisałam na poprzednim blogu. Mam nadzieję, że okażą się inspirujące, bo mnie na pewno zachęcającą do dalszej pracy.

***

czwartek, 20 listopada 2014

refleksja nad rytuałem

   Pierwsza talia kart Tarota odebrana od pocztowego kuriera. Zamknięta w zwykłym, tekturowym pudełku czeka, aby ją otworzyć. Co się wtedy stanie? Moc jaka kryje się w kartach pokaże się od razu? Czekać na kolorowe rozbłyski światła? Czekać na jakieś niezwykłe przypadki? I w jaki sposób nie obrazić kart?! Może w domu zacznie chodzić duch Tarota, powodując skrzypienie drewnianej posadzki? Tyle może się zdarzyć po otwarciu pudełka i ściągnięcia warstewki celofanu.
   Dlatego trzeba jak najszybciej się zabezpieczyć - jedwabny woreczek na karty, kadzidła lub świeczki, odpowiedni obrus służący tylko do pracy z Tarotem. Gdy już talia będzie w palcach, trzeba, chociaż w myślach, okazać wdzięczność i szacunek. Kilka wdechów i wydechów. Oczyścić nad płomieniem świeczki, posypać solą, położyć kryształ, popukać palcami. 
   Tyle rzeczy do zrobienia, aby karty działały. Tyle rzeczy, aby Tarot zechciał do nas przemówić. Tyle rzeczy do zrobienia i kupienia. Tyle przygotowań.
   Czy to konieczne? Czy tak naprawdę trzeba?

niedziela, 16 listopada 2014

Indeks - skojarzenia

   Jakiś czas temu obiecałam indeks wszystkich skojarzeń jakie zebrałam po pierwszym ćwiczeniu z Wielkimi Arkanami. Oto efekty.

sobota, 15 listopada 2014

uwierzyć w niemożliwe

   Często, gdy wybieramy swoją drogę rozwoju, trzymamy się jej kurczowo. Uważamy, że tak jest najlepiej i będziemy osiągać oczekiwane efekty. Gdy pojawi się jakaś abberacja, coś co wzbudzi nasz niepokój - łatwiej to wrzucić do worka złych energii. Wszystko, co wywołuje dyskomfort, musi być złe. 
   Czy tak jest?

sobota, 1 listopada 2014

czy wiesz, że...

   Czy wiesz, że są tarociści, którzy nie przeczytali żadnej książki o Tarocie? Postawili na intuicję i "czytanie" obrazów. Odrzucili schematy z literatury na rzecz organicznego poznania.
Tarot of Metamorphosis, Lo Scarabeo
   Czy to znaczy, że ich interpretacje będą gorsze?
   Jeżeli odpowiemy tak, to jak możemy to udowodnić?
  Jeżeli klient będzie zadowolony z czytania kart, to jak możemy uznać takiego tarocistę za niekompetentnego?
   Co się liczy? Ilość przestudiowanych książek, czy godziny siedzenia nad jednym obrazem?
   Zaraz zostanie zakrzyknięte - "a co z symbolami? O nich trzeba przeczytać!" Czy przeczę? Absolutnie nie. Odstawmy jednak ten aspekt na bok. 
   Przypadek o którym mówię to skrajność, która się zdarza, tak samo jak uczenie się książkowych interpretacji na pamięć.
   Większość zaczynających obcować z Tarotem osób, lubi zakopywać się w interpretacjach innych ludzi. Nie ma w tym nic złego, bo mamy możliwość poznania zarysu idei kryjącej się za daną kartą. Sama przyznaję się, że robiąc pierwsze rozkłady, miałam pod ręką nawet kilka książek.
   Zaczyna się jednak dziać coś niedobrego, gdy przywiązujemy się do gotowych przepisów. Jedna karta ujawnia nam, że partner ma kochankę, a druga, że następnego dnia zawrzemy korzystną umowę finansową. Jaki to ma sens? Osoba pisząca tę interpretację tak przeżyła swój dzień i połączyła ze swoją wizją kart. Czy to znaczy, że jej przeżycie jest uniwersalne? Gdy wyciągniemy tą samą kartę z talii, to znaczy, że spotkają nas podobne wydarzenia? Czy Tarot jest tylko przyziemnym wskaźnikiem do oczywistych spraw, na które z odrobiną wysiłku, wpadlibyśmy sami, zwyczajnie zastanawiając się? Do tego chcemy sprowadzać karty? Do pytań, czy zdam egzamin, albo kiedy kupię nowy dom? Odpowiedzi na te pytania są dostępne i bez kart. A jeżeli szukamy podpowiedzi "wyroczni", oznacza, że mamy silny opór przed przyswojeniem do siebie prawdy.
   Za każdym prostym pytaniem, może się kryć drugie dno. Gdy pytamy o finanse, możemy mieć w sobie brak kontroli nad tymi kwestiami. Dopytywanie się o partnera może być z kolei jasnym sygnałem rozlicznych obaw - czy jest w naszym związku wierność i szczerość. Więc sprawa z pytaniami, mimo mojej pierwotnej sugestii, nie musi być tak oczywista.
   Czasem warto się zastanowić dlaczego formułujemy pewne rodzaje pytań.

*

   W ramach dodatkowej lektury na temat zasygnalizowanego problemu, zapraszam do przeczytania wpisu na blogu amerykańskiej tarocistki mieszkającej Japonii, Fiony Benjamin. Tematem jest oczywiście powód zadawania pytań, które na pierwszy rzut oka wydają się oczywiste: 
   

poniedziałek, 20 października 2014

Wielkie Arkana (36)

X KOŁO FORTUNY

1. Los.
2. Przeznaczenie. 
3. Kierowanie swoim życiem. 
4. Przewidywanie skutków. 
5. Płynąć z nurtem.
6. Cykl. 
7. Nieoczekiwane wydarzenie. 
8. Pogodzenie się z Losem. 
9. Życie kołem się toczy. 
10. Zaczynanie i kończenie cyklów.

***

Dobre zakończenie ćwiczenia ze skojarzeniami. Wkrótce będzie indeks ze wszystkimi wpisami, pogrupowanymi do każdej karty. 

Wielkie Arkana (35)

V KAPŁAN (2)

1. Nowa interpretacja starej ścieżki. 
2. Prowadzenie rytuału.
3. Interpretacja świętego tekstu. 
4. Ukrywanie prawdy. 
5. Dzielenie się mądrością. 
6. Guru.
7. Wskazywanie duchowej ścieżki. 
8. Przekazywanie duchowej wiedzy. 
9. Nie zawsze umiejętne tłumaczenie najważniejszych spraw.
10. Poświęcenie siebie dla innych. 

sobota, 18 października 2014

Wielkie Arkana (34)

XIX SŁOŃCE (2)

1. Nadejście nowego dnia.
2. Regularność. 
3. Pewność pojawienia się słońca na niebie. 
4. Helios. 
5. Zwycięstwo nad ciemnością. 
6. Pewność osiągnięć. 
7. Wschody i zachody. 
8. Zaraźliwy śmiech. 
9. Pokazanie swojej lepszej strony. 
10. Wprowadzenie radosnej atmosfery.

Wielkie Arkana (33)

II KAPŁANKA

1. Intuicja.
2. Oddanie się wiedzy. 
3. Świadomość Tajemnicy. 
4. Ukrywanie Tajemnicy. 
5. Głębsze zrozumienie. 
6. Zagadkowość. 
7. Misteria. 
8. Zrozumienie nieodkrytego.
9. Bycie za zasłoną.
10. Niechęć do dzielenia się wiedzą. 

czwartek, 16 października 2014

Z wiarą czy bez?

   Tym razem nie dam za wiele osobistego komentarza. Chciałabym tylko zaprosić do przemyślenia delikatnej kwestii z którą każdy tarocista musi się zmierzyć - kwestią wiary i religii. 
   Jeżeli należymy do grupy wyznaniowej - czy jest to w konflikcie z Tarotem?
   Jest to chyba najtrudniejsze pytanie. Tutaj trzeba bardzo uważać, bo nie odpowiadamy za wyznanie, ale za siebie. Nie ważne co mówi ksiądz z ambony, ani jak ktoś inny interpretuje święty tekst. Tu chodzi tylko i wyłącznie o to, co ma się w sercu, o własne podejście. Nie tłumaczymy niczego z perspektywy zewnętrznej, ale wewnętrznej. 
   Nie korzystamy z zaprzeczeń, aby nie stać w opozycji do czegokolwiek. Budowanie swoich przekonań na zaprzeczaniu nie jest korzystne, dlatego warto dokładnie przemyśleć swoją odpowiedź. Jeżeli nie da się bez zaprzeczenia jakiejś idei, albo bez zarzucenia braków, warto zastanowić się, dlaczego tak jest. Jeżeli będzie się produkowało kolejne zaprzeczenia lub braki, może to oznaczać blokady. Skąd te blokady? Warto poszukać odpowiedzi, która nie będzie opierała się na negacji. To ona naprawdę będzie tą prawdziwą, ponieważ dojdziemy dlaczego tak uparcie zaprzeczamy. Powinno się tak odnieść do każdego pytania.